Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogólniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogólniak. Pokaż wszystkie posty

3 mar 2012

Licealne pisanie: Ku pamięci i dla pamięci


recenzja
http://www.kompasinwestycji.pl/galeria/duze/549b43f5512cc6.jpg

25 stycznia 2008 roku –
ta data to nie tylko dzień
żałoby narodowej po tragedii
polskich pilotów, ale również koncertu
zorganizowanego z okazji
10. rocznicy śmierci Karola Stryji
przez Filharmonię Śląską w Katowicach.


      Już po raz dziewiąty Filharmonia Śląska zorganizowała koncert „Karol Stryja in memorian”, który w tym roku miał uczcić mijającą 31 stycznia dziesiątą już rocznicę śmierci Karola Stryji oraz 93. rocznicę jego urodzin, która minęła drugiego lutego. Pomimo tego, iż Filharmonię Śląską zakładali inni, to właśnie Karola Stryję uważa się za głównego architekta jej wielkości. Jego imieniem jest nazwana jedna z sal Filharmonii, w której zresztą odbył się tegoroczny koncert, który poprowadził Mirosław Jacek Błaszczyk .
http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/c6/b6/4bdab8c7c9aff_o.jpg

      Dyrygent Mirosław Jacek Błaszczyk – jest wychowankiem Profesora Stryji i jego następcą, choć nie bezpośrednim,
w funkcji artystycznego dyrektora Filharmonii Śląskiej.
Jego dyrygencki kunszt jest znany nie tylko w naszym ojczystym kraju, ale również w Austrii, Niemczech, Francji, Szwecji, Irlandii Północnej, Hiszpanii, Portugalii, Białorusi, Litwie, Łotwie, Tunezji, Kanadzie, Korei Południowej, Chinach
oraz Stanach Zjednoczonych. W minionym sezonie dyrygował orkiestrami m.in. Filharmonii Narodowej w Waszyngtonie oraz na Litwie i w Łotwie. W 2000 roku w Bielsku-Białej poprowadził koncert Sinfonii Varsovii z udziałem Nigela Kennedy’ego. 


     Za promowanie muzyki polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem muzyki współczesnej oraz za osiągnięcia filharmoników śląskich pod jego batutą, prezydent Katowic w 2001 roku nagrodził Mirosława Jacka Błaszczyka w dziedzinie kultury. W 2005 roku otrzymał on stopień doktora sztuki muzycznej w dyscyplinie dyrygatura. Jego wielki talent w tej dziedzinie można było obserwować podczas koncertu, aczkolwiek nie od samego początku.      

     Pierwszy utwór – „Kantylena na orkiestrę symfoniczną”, skomponowany przez Piotra Radko – współczesnego i bardzo utalentowanego kompozytora, który zdobył wiele nagród w swojej dziedzinie, w tym w wielu konkursach kompozytorskich jak np. im. K. Szymanowskiego za „Sonety” na flet, klawesyn
i instrumenty smyczkowe (1986) czy im. G. Bacewicza
za ”Cantabile. Allegro con fuoco” na skrzypce, wiolonczelę
i fortepian (1993) – nie oszołomił słuchaczy. 

http://www.piotr-radko.de/pl/pradko.JPG

       Owszem, kantylena jako typ melodyki o raczej spokojnym przebiegu melodii oraz charakterystycznym wolnym tempem nie każdemu może przypaść do gustu. Jednakże, jeśli ktoś lubi tego typu utwory, to ta kompozycja pana Radko mogła się spodobać. Niemniej jednak, w tym utworze pan Błaszczyk nie mógł za bardzo pokazać swych talentów.

       „I Koncert skrzypcowy” Karola Szymanowskiego spodobała się wszystkim, zwłaszcza, że pierwsze skrzypce grał pan Krzysztof Jakowicz – wybitny polski skrzypek, wysoko ceniony przez wielkiego kompozytora Witolda Lutosławskiego, który powierzał artyście polskie prawykonania wszystkich swoich utworów skrzypcowych. Ukończył z odznaczeniem studia wiolinistyczne we Wrocławiu, Warszawie i Bloomington (USA) pod kierunkiem wielkich mistrzów: Tadeusza Wrońskiego, Jozefa Gingolda, Janosa Startera, Eugenii Umińskiej i Henryka Szerynga.

       W „I Koncercie skrzypcowym” Karola Szymanowskiego (o którym sam jego kompozytor napisał, iż ‘całość (jest) strasznie fantastyczna i nieoczekiwana’) bez wątpienia pokazał swój talent. Ten jednoczęściowy utwór, który jest raczej utworem-poematem, nie nawiązuje do żadnego wcześniej znanego typu koncertu skrzypcowego. Wewnętrznie jest intrygująco zróżnicowany, co doskonale umiał pokazać Jakowicz podczas swoich solówek. Ten koncert, przesycony tajemniczością oraz romantycznością, składa się z pięciu faz, które nawet nie wytrawny meloman potrafi wyróżnić. Po spokojnym, można by rzecz, baśniowym początku, następuje faza, która tętni liryzmem oraz namiętnością. Następnie słuchamy swego rodzaju scherza, które przechodzi w spokojny i wyciszający nokturn, który poprzedza ostatnią część, będącą syntezą wszystkich poprzednich fragmentów. To właśnie tutaj pojawiają się solowe cadenzy, w których tak świetnie spisał się Pierwszy Skrzypek.

       Ostatnim, lecz wbrew pozorom nie najgorszym, utworem były „Dzwony” na orkiestrę, chór i głosy solowe Siergieja Rachmaninowa. Kompozytor swój utwór nazwał „symfonią chóralną”, inni za to nazywali ją jego trzecią symfonią. Intrumentalny czynnik tej kompozycji można zauważyć już w samym podtytule „poemat na orkiestrę, chór i głosy solowe”. 

      Całość jest podzielona na trzy części, w której występował inny solista. Jako pierwszego mogliśmy usłyszeć tenora pana Krzysztofa Szmytę – solistę Opery Narodowej w Warszawie oraz laureata wielu konkursów wokalnych zarówno narodowych jak i międzynarodowych m.in. Mozartowskiego w Salzburgu czy operowego „Belvedere” w Wiedniu. Drugą część zaśpiewała sopranistka Anna Mikołajczyk – laureatka nagrody im. Zofii Rayzacherowej Dla Największej Indywidualności Artystycznej w Dziedzinie Muzyki Dawnej na XI Festiwalu Muzyki Dawnej na Zamku Królewskim w Warszawie. 
http://grzegorzduchnowski.pl/galeria/12a.jpg

      Jej partia utworu była napełniona uczuciami oraz bardzo silnie nacechowana emocjami. Artystka włożyła wszystkie siły w to, aby oddać charakter „Dzwonów” – melancholia, swego rodzaju groza oraz nutka tragedii. Ostatnią część utworu wyśpiewał pan Jarosław Bręk, który operuje basem-barytonem – w 1999 oraz 2000 roku był nominowany do „Paszportu Polityki” w dziedzinie muzyki. Niewątpliwie był to najbardziej emocjonujący fragment utworu. Zakończenie, w przeciwieństwie do końcówki „I Koncertu skrzypcowego” nie było stonowanym podsumowaniem całości, lecz stanowczym wskazaniem na wartości zawarte w utworze.
Mocne, wręcz wstrząsające zakończenie było pięknym dopełnieniem całości Koncertu Orkiestry Symfonicznej.

     Osobiście polecam „I Koncert skrzypcowy” K. Szymanowskiego oraz „Dzwony” Rachmaninowa w wykonaniu Orkiestry Filharmonii Śląskiej. W tych utworach zarówno Orkiestra jak i dyrygent Błaszczyk oraz poszczególni soliści mogli w pełnej krasie zaprezentować swoje talenty, które wielokrotnie mogli nagradzać zagraniczni melomani. Jeśli ktoś dopiero zaczyna swoją „przygodę” z muzyką poważną, serdecznie polecam ten koncert, ponieważ przyprawi on o zachwyt nawet mało wytrawnych słuchaczy.

21 sty 2012

Licealne pisanie: Felieton "Kłam, proszę, kłam?"

sensuabilitas.wordpress.com
KŁAM, PROSZĘ, KŁAM?
felieton

Miłość i kłamstwa?
Kwestia sporna wśród
wielu ludzi. Argumenty
za i przeciw mnożą się
jak króliki na wiosnę.
Najpopularniejszy?
„To dla jego/jej dobra”

    Kłamstwa, kłamstewka – odwieczny „przyjaciel” człowieka, wierny mu niczym ten pies Burek. A nawet lepszy od tego biednego pieseczka! Nie trzeba go przecież wyprowadzać na spacer ani karmić, ani tym bardziej kochać i okazywać mu uczucia. Po prostu żyć nie umierać!
    Dwudziesty pierwszy wiek, czasy nam współczesne. Od kilkuset lat żyje wśród nas, chociaż my nie do końca nie potrafimy go rozróżnić od reszty ludzi, nowy gatunek człowieka – Homo sapiens kłamczuchus. Jest on o wiele inteligentniejszy od zwykłego „zjadacza chleba” a przy tym o wiele bardziej strachliwy.
Ten dość ciekawy gatunek wyspecjalizował się najlepiej w jednej tylko dziedzinie,
od której zresztą wzięła się jego nazwa gatunkowa – kłamstwo. Jest to stworzenie wysoce pomysłowe, ponieważ zdołało wytworzyć w swoich kręgach nowe struktury społeczne nazywane przez zwykłego człowieka (Homo sapiens) „Domki z kart”.
We wszystkim, również w kontaktach międzyludzkich (ze zwykłymi ludźmi, jak także w obrębie swojego gatunku), stosuje się on do kilku prostych zasad. „Kłamstwo = swoboda”, „Kłamstwo to wyzwolenie od problemu” czy „Dobra ściema nie jest zła”. Wszystko sprowadza się do tego, aby danej jednostce łatwiej się żyło. Problemy? A cóż to jest dla takiego kłamczuchusa? Kłamstewka i kłamstwa szybko go od nich uwolnią i biedaczek znów może się cieszyć pełnią życia!

A zwłaszcza wtedy, gdy zastosuje Kłamstwo Deluxe – najbardziej pożądaną i przez bardzo niewielu opanowaną sztukę okłamywania najbliższych osób dla ich (jakież to szlachetne! Dlaczego nie dają za to Krzyża Zasługi?) dobra. Czy to nie piękne?
    Czyżbym przedstawiła rzeczywistość w mocno zakrzywionym zwierciadle? Jakżebym tego chciała! Ale problem polega na tym, iż „kłamczuchusy” żyją w nas samych. Ileż to razy „poświęcaliśmy” swoją nieskalaną do tej pory duszę dla dobra drugiej osoby? W imię „wyższego dobra”? Przecież to takie piękne czyny były! Zastanówmy się tylko, czy ta nasza druga, czasami lepsza, połowa też by tak do tego podeszła?  Może jednak warto zaryzykować szczerość, choć może nieść za sobą przykre konsekwencje? Może wtedy gwiazdeczki polskiej muzyki przestaną śpiewać „Kłam, proszę, kłam nie chcę znać Twoich kłamstw” i  nauczymy się na nowo budować trwalsze związki? Bo dziwnym trafem, ludzie, którzy hodują w sobie kłamstwa, aby im było łatwiej i im bliskim, potem nie potrafią zrozumieć w jaki sposób ta wielka miłość się rozpadła, to przecież nieprawdopodobne! A jak się znajomi dziwią? „Tak do siebie pasują”... No cóż, widocznie ich kłamstwa się pogryzły.

Niestety, nie można być naiwnym – Homo sapiens kłamczuchus zawsze będzie towarzyszył naszej naturze i tego się wykluczyć nie da. Ale jedno można zrobić – oswoić go jak psa i nie pozwolić mu wejść sobie na głowę.

26 lis 2011

Licealne pisanie - "Dwa Górne Śląski"

DWA GÓRNE ŚLĄSKI

- sprawozdanie


odkrywca.pl
"Całkiem możliwe, że z czasem
znikną wszystkie granice.
Jedna za drugą.
Jak pan myśli, Paul?
Czy to możliwe?
Europa bez granic."
(Henryk Waniek,
"Finis Silesiae")

      Powyższy cytat najlepiej opisuje wystawę p.t. „Na granicy. Rzecz o czasach, ludziach i miejscach”, którą od 28 lutego bieżącego roku możemy oglądać w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Wystawa ta powstała w ubiegłym roku z inicjatywy Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w ramach obchodów 85. rocznicy wytyczenia polsko-niemieckiej granicy na Śląsku. Początkowo ekspozycja przebywała w gliwickiej siedzibie Domu, w której odbył się również 15 listopada wernisaż zdjęć tworzących wystawę.
fwpn.org.pl

   Po burzliwych powstaniach w latach 1919-1921 oraz po przeprowadzeniu plebiscytu, w tym samym - 1921 - roku obradująca w Genewie Rada Ambasadorów ustaliła ostateczny przebieg polsko-niemieckiej granicy na Górnym Śląsku. Połączony od wieków, wielokulturowy region miał od tej pory funkcjonować na terenie dwóch różnych państw . Po ogłoszeniu decyzji o podziale regionu rozpoczęła się "pierwsza górnośląska wędrówka ludów". Do 1924 r. ok. 200.000 mieszkańców dawnego obszaru plebiscytowego zmieniło swoje miejsce zamieszkania.
    Jedni chcieli pozostać w Niemczech jako niemieccy obywatele, inni marzyli o powrocie do polskiej części Górnego Śląska.
W polsko-niemieckiej kwestii granicznej nie było zwycięzców. Nowe wytyczenie granicy nie zadowoliło żadnej ze stron - przede wszystkim ze względów gospodarczych.

     Także dla mieszkańców podzielonego regionu nowa granica wiązała się z licznymi problemami. Właśnie życie tych normalnych, „szarych” obywateli zostało ukazane na fotografiach. Życie ludzi, którzy byli Ślązakami, ale oprócz tego albo Polakami, albo Niemcami. Najlepiej tą sytuację ukazuje zdjęcie dzieci siedzących na słupie granicznym w Kośmidrach. 
m-ce24.pl

     „Na granicy. Rzecz o czasach, ludziach i miejscach” to przede wszystkim lekcja o, niestety, zapomnianej historii naszego regionu. Przypomnienie o „dwóch śląskach”, które istniały aż do wybuchu II wojny światowej i które wpłynęły na rozwój Górnego Śląska. Uważam, że warto obejrzeć tą ekspozycję, jeśli nie z samych przyczyn historycznych, to również dla wrażeń estetycznych. Wystawę można oglądać w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu do 10 kwietnia.

19 lis 2011

Licealne pisanie - "Kierunek - teologia?"

megapedia.pl
Słowem wstępu: Dziewczę przeglądając swoje dawne licealne prace, zauważa jeden podstawowy błąd. Mianowicie, większość z nich to "odbyty", a o takich zasadach jak odwrócona piramida czy właściwe pisanie leadu, Ewcia dowiedziała się dopiero na studiach. Prace były oceniane raczej czwórkowo, ale nigdy nie był podany racjonalny powód takiej oceny, dlategoż Dziewczę nie wiedziało jak poprawić swoje prace. 

Poniżej wklejam artykuł w dwóch wersjach. Zadanie brzmiało: napisać ten sam tekst, ale do redakcji świeckiej i do redakcji katolickiej, dostosowując język. Szczerze mówiąc, raczej mi to nie wyszło, prawdopodobnie pisałam to na odczepnego, jak większość prac w ogólniaku.

Wersja pierwsza:



KIERUNEK – TEOLOGIA?
-artykuł do gazety „świeckiej”
gazetaprawna.pl


Dnia 2 kwietnia 2008 roku, w trzecią rocznicę śmierci papieża-Polaka, odbył się Dzień Otwartych Drzwi Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Dzień rozpoczął się od uroczystego nabożeństwa w Archikatedrze Chrystusa Króla
w Katowicach. Następnie odbyło się spotkanie w auli znajdującej się w budynku Wydziału Teologii UŚ. Spotkanie to rozpoczęło się po godzinie jedenastej przywitaniem wszystkich zgromadzonych przez samorząd studencki. Po krótkim omówieniu punktów dzisiejszego programu, głos zabrał prodziekan ks. dr hab. Andrzej Żądło, który również przywitał się ze zgromadzonymi osobami oraz wygłosił krótką mowę, w której podkreślił znaczenie Wydziału Teologii oraz to, że właśnie dzisiaj obchodzimy kolejną rocznicę śmierci Jana Pawła II. Następnie rozpoczął się wykład ks Antoniego Bartoszka p.t. „Panie, do kogo pójdziemy?
Ty masz słowa życia wiecznego. Studiowanie teologii –czasem zdobywania pogłębionego rozumienia słowa Bożego”, który był oparty na słowach Ewangelii wg Świętego Jana.
Zostało w nim podkreślone znaczenie teologii we współczesnym świecie oraz spora zachęta do zgłębiania tej dziedziny wiedzy. Ksiądz Bartoszek główny nacisk położył na to, iż teologia jest nauką, którą można i należy stosować w codziennym życiu. Po wystąpieniu księdza, samorząd studencki przybliżył zebranym stosunkowo krótką historię wydziału oraz życie studentów, które wbrew pozorom nie musi być nudne i skupiać się wyłącznie na nauce. Ponadto mieliśmy wszyscy zaszczyt wysłuchać króciutkiej mowy arcybiskupa dr Damiana Zimonia, który jest również Wielkim Kanclerzem Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Na zakończenie studenci przygotowali dla gości krótki, acz bardzo zróżnicowany program artystyczny. Zaczynając od scenki, która podkreślała, jakie wartości powinny być najważniejsze w życiu człowieka, poprzez deklamację wiersza po interesującą interpretację słów Ewangelii Świętego Jana, tych samych, których użył ksiądz Bartoszek
w swoim wykładzie. Na pożegnanie, zebrani goście mogli się udać na poczęstunek.




Wersja druga:



FIDES ET RATIO”
- artykuł do gazety katolickiej.




info.wiara.pl
Dnia 2 kwietnia 2008 roku, w trzecią rocznicę śmierci papieża-Polaka, odbył się Dzień Otwartych Drzwi Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Dzień Otwarty rozpoczął się uroczystym nabożeństwem w Archikatedrze pod wezwaniem Chrystusa Króla w Katowicach. Następnie, wszyscy goście oraz gospodarze zebrali się w auli Wydziału Teologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, gdzie powitał ich samorząd studencki oraz prodziekan wydziału ksiądz dr hab. Andrzej Żądło, który w swoim przemówieniu zaznaczył, jak ważną rocznicę przeżywamy dzisiejszego dnia oraz jak wielkie znaczenie dla nauki ma teologia. Następnie został wygłoszony przez ks Antoniego Bartoszka wykład p.t. „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. Studiowanie teologii –czasem zdobywania pogłębionego rozumienia słowa Bożego”. Całość wykładu,
jak i dzisiejszego spotkania, była oparta na słowach Ewangelii wg Świętego Jana,
które podkreślają to, iż mamy wolny wybór, również w tym, czy będziemy podążać za Bogiem, czy wybierzemy drogę bez niego. Ksiądz Bartoszek starannie przedstawił to,
iż teologia to nauka, która jest w stanie nas przybliżyć do Boga oraz pozwala na pogłębienie własnej wiary. Zostało również zaznaczone, iż nauki moralne, które się poznaje na studiach teologicznych, są naukami praktycznymi, które możemy i powinniśmy wykorzystywać
w codziennym życiu. Po tym pouczającym wykładzie, samorząd studencki zaprezentował nam krótko zasady rekrutacji na Wydział Teologii oraz życie studentów, które wbrew pozorom nie musi być nudne, choć na pewno bardziej poświęcone wierze.
Następnie zgromadzeni mieli zaszczyt wysłuchać krótkiego przemówienia Wielkiego Kanclerza Wydziału Teologii na Uniwersytecie Śląskim arcybiskupa dr Damiana Zimonia, który jeszcze raz przypomniał wszystkim o mijającej trzeciej rocznicy śmierci Jana Pawła II. Na zakończenie mieliśmy okazję zapoznać się z krótkim programem artystycznym, w tym między innymi z pouczającą i dającą do myślenia scenką, która była syntezą całego dzisiejszego spotkania. Na sam koniec mogliśmy wysłuchać piosenek religijnych
w wykonaniu studentki teologii.

17 lis 2011

Odkopany ogólniak - wstęp przed artykułami

kopernik.katowice.pl
Dziewczę, w ramach swojego ubzdurania, chodziło do ogólniaka w Katowicach. Nie dlatego, że w rodzimym Bytomiu nie było szkół średnich na odpowiednim poziomie, tylko z powodu istnienia w Koperbudzie klasy dziennikarskiej. Podobna klasa istniała również w chorzowskim ogólniaku, jednak Dni Otwartych Drzwi skutecznie wybiły Dziewczęciu tą szkołę z głowy. Hasło, że przez najbliższe trzy lata nie będzie się dosypiało z powodu pisania artykułów na zajęcia wywołało lekką zgrozę w duszy szesnastoletniej wówczas Ewci.

I tak Dziewczę wybrało Katowice, gdzie przez niecałe trzy lata ambitnie edukowało się pod kątem dziennikarstwa. A jako, że wtedy miało się największego lenia, Dziewczę robiło tylko to, co było wymagane, nie wychodząc poza szereg.
Owocem trzech lat są różnorakie artykuły, które pisało się na zaliczenie przedmiotu elegancko nazwanego przez dyrekcję: "edukacja czytelniczo-medialna z elementami dziennikarstwa". Dlaczego nie nazwano tego po prostu "Elementami dziennikarstwa" Dziewczę do dzisiaj nie wie. Ale powracając - w skład tych tworów weszły po cztery sztuki: felietonów, wywiadów, sprawozdań, recenzji oraz reportaże (prasowy, radiowy, fotoreportaż), wiadomości radiowe (lokalne) oraz cudowne zdjęcia detalu.
W miarę odkopywania, Dziewczę będzie to wrzucało na niniejszego bloga, oprócz reportażu radiowego, który trza było oddać zaraz po studniówce i Ewcia go skąd inąd zmaściła po całej linii.
Tyle tytułem wstępu przed odkopywaniem minionych dzieł straceńczych, które umożliwiły zakończyć naukę dziennikarstwa w ogólniaku z oceną dobrą.
Cześć pracy

A tu filmik nakręcony w Koperbudzie. Nie wiem przez kogo, nie wiem po co. Jedno co jest pewne, to miejsce, czyli patio naszego kochanego ogólniaka.