![]() |
| demotywatory.pl |
Autorka tego tekstu bije się w pierś i przyznaje, że również bywa złośliwa. Nie pomaga, blokuje, zasypuje. Jednak nic się nie bierze z niczego i jak powszechnie wiadomo, akcja rodzi reakcję. Ktoś kiedyś zaczął w ten sposób postępować, a druga osoba kierując się żądzą zemsty postąpiła podobnie. I się nakręciło.
Dochodzi jednak do tak absurdalnych sytuacji, że nawet w najprostszych sytuacjach nie uzyskuje się pomocy. Dziś pewnej kobiecie w średnim wieku zablokowało się auto na zaspie. Nie pomogłam, gdyż wielokrotnie kiedy moje auto „wisiało”, ta pani potrafiła jedynie zza okna obserwować sytuację, ewentualnie grozić ręką, że jej zanadto gazuję pod oknem. Czy moje zachowanie było mądre? Raczej nie, w końcu powinno się pokazywać, że jest się lepszym, a nie na tym samym poziomie co inni.
Inna sytuacja – złośliwe zasypywanie samochodu po sam dach. Dlatego, że komuś się nie podoba, że jeden z sąsiadów ma trzy samochody, a on tylko jeden. Złośliwość rodzi złośliwość i kończy się na tym, że obecnie góra śniegu zamiast wylądować gdzieś z boku, wędruje od auta do auta, powodując coraz to nowe zatargi.
Problem jednak polega na tym, że nawet kiedy chce się pokojowo wyjaśnić sprawę, druga strona na to nie pozwala. Staliśmy się dość zacięci i z dziką satysfakcją blokujemy sąsiadowi jedyny wyjazd z ulicy, chociaż wiemy, że się akurat śpieszy. Latem do sąsiedzkich złośliwości dołączają: spuszczanie powietrza z opon, wykręcanie lusterek, przecinanie przewodu paliwowego. A wszystko w myśl fałszywej zasady: „wolnoć Tomku w swoim domku”.
Co z tym zrobić? Zgłaszać na policję lub straży miejskiej? Nie warto z kilku powodów. Po pierwsze: nikt nikogo nigdy nie złapał za rękę. Dwa: dyżurny bardzo często wyśmiewa takie zgłoszenia, ewentualnie z łaską przyjeżdża patrol i oznajmia, że to jest sprawa dogadania się między ludźmi. Trzy: gdyby nawet reagowali, to co? Zamkną pół mieszkańców bloku/ulicy/osiedla?
Bądźmy dla siebie ludźmi, chyba, że chcemy za niedługo zaopatrywać się w widły i wzajemnie szkalować, co w najgorszym przypadku doprowadzi do tego, że w razie poważnego problemu każdy będzie musiał liczyć tylko na siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz