Pewnego pięknego dnia, Dziewczę studiujące dziennikarstwo uznało, że warto
gdzieś te swoje dotychczasowe wypociny zebrać. Archaiczna szuflada zdezelo-
wanego biurka, choć dość rozpowszechniona, jej nie przypadła do gustu.
Może dlatego, że to już jest passe i ogólnie nie w modzie ukrywać swoją twórczość
w czterech ścianach. Oczywiście, można by również rozsyłać teksty do przeróżnych
redakcji, gdzie mogłyby zapewnić w przyszłości możliwość zarobku, ale o tym blond
Dziewczę nie pomyślało i jak zwykle poszło na łatwiznę, wybierając internet.
W końcu w redakcji liczy się to, co spodoba się naczelnemu, a dopiero potem czytelni-
kom, natomiast w Sieci jak się do odbiorców nie dotrze to rybka.
Mamy po popularności i ogólnie sławie, w której każdy chciałby się pławić.
Teksty odkopane, archaiczne, czasem dotyczące wydarzeń zamierzchłych.
Niektóre bardzo niepraktyczne, które się pisało podczas praktyk w Ezoter.pl.
Wiele też lokalnych bzdur i bzdurek, mówiących o walce z wiatrakami, czyli
władzą miasta, która pomysły ma dobre, ale ich wykonanie jest...(cenzura!)
ekhm...nie zawsze udane.
I tak oto pierwszy wpis zostaje dokonany, kolejny fragment internetu zajęty
dla podniesienia swojego ego na wyższy pułap i udowodnienia sobie, że jest się
super-ekstra-zarąbiaszczą osóbką.
Cześć pracy
A tego życzę sobie i każdemu innemu bloggerowi w przyszłości:
Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=NCQmb-twAGM&noredirect=1

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz